Karnawał w przedszkolu – bajka dla dzieci

Wesołe melodyjki, kolorowe stroje i radość malące się na twarzach dzieci – to właśnie pod takim hasłem rozpoczął się Karnawał w Przedszkolu Kwiatkowym , bajkowym miejscu, gdzie każdego dnia dzieje się coś niezwykłego. W tym roku jednak wydarzenie miało charakter naprawdę magiczny.

Jak zaczęła się przygoda?

Cała historia rozpoczęła się tego ranka, gdy chmurka o imieniu Chulio , która zwykle tylko obserwowała ziemię zza błękitnego nieba, postanowiła odwiedzić przedszkole. Zjawiła się nad jego ogrodzeniem i powiedziała:

– Dzieci dziś mają być bohaterami! Czas na karnawałowy przebierań!

W mgnieniu oka wszystkie zabawki, meble i nawet szafki z zabawkami zaczęły… tańczyć! Nauczycielki uśmiechały się szeroko, a dzieci z przerażeniem i radością patrzyły, jak ich ulubione misie ruszyły do tanca solo.

Taniec maskaradowy

Dzieci szybko dołączyły do zabawy. Każdy znalazł koszmarne albo bajkowe przebrania: jedna była piękna baletnicą, drugi – groźnym piratem, trzecia – tajemniczą księżniczką z dalekiej galaktyki. Chulio, jako mistrz ceremonii, rozświetlał salę różową poświatą i śpiewał piosenkę:

„Tylko dziś, tylko tu,
każdy może być kim chce,
kto ma śmiech, ten ma sukces,
a fantazja nas prowadzi wprost do nieba!”

Zabawa trwała godzinami. Były konkursy taneczne, pantomimy, a nawet lot balonów z życzeniami dobrej zabawy.

Tajemnicza zagadka

W pewnym momencie jednak muzyka nagle ucichła. W powietrzu zawisła cisza, a dzieci zamarły. Zza kotara wyszedł stary, zakuty w pelerynę mag o imieniu Mroczek . Uśmiechnął się złowieszczo i rzekł:

– Wasza radość jest za głośna! Zabiorę wasze śmiechy!

I faktycznie, dzieci zaczęły tracić głosy, a ich uśmiechy znikały. Wtedy do przodu wyszła najmniejsza uczennica – Oliwia , ubrana za choinkę. Podeszła do Mrozka i powiedziała:

– Ale śmiech nie można zabrać. To coś, co rośnie, kiedy się dzielimy nim z innymi.

To był moment zwrotu. Oliwia zaprosiła Mrozka na wspólny taniec. Najpierw niechętnie, ale potem… Mroczek zaczął się kręcić! I śmiał się! Aż mu peleryna opadła i okazało się, że pod spodem miał czerwoną czapkę urodzinową.

Happy end pełen śmiechu

Zakończenie karnawału było jeszcze bardziej magiczne niż początek. Chulio wrócił na niebo, Mroczek został nowym opiekunem zabawy, a dzieci zabrały ze sobą nie tylko wspomnienia, ale też małe woreczki pełne uśmiechów i światełek.

Od tej pory dzieci wiedziały, że prawdziwa magia rodzi się tam, gdzie jest radość, kreatywność i serdeczność .